Chciałabym, ale się boje. Jak sobie poradzić ze zmianami.

positive-2470506_1920

Lubie swoje przyzwyczajenia, codzienne rytuały, czynności, gdyż dają mi  poczucie ładu, bezpieczeństwa. Utarte już, schematy  ułatwiają nam życie, ale co z przyzwyczajeniami które nas ograniczają,  sukcesywnie wprawiają nasze życie w tryb „wait” tych zdecydowanie nie lubię, staram się z nimi walczyć. Chciałam zaznaczyć, że dużym sukcesem a zarazem pierwszym krokiem do zmiany, jest zdać sobie  sprawę, że coś jest nie tak, zamiast iść do przodu stoimy w miejscu, jesteśmy nieszczęśliwi.

Jak się nie bać zmian?

Musimy dokładnie wiedzieć co chcielibyśmy zmienić, co powoduje i czyni nas nieszczęśliwymi, bez tego nie zrobimy nic, nawet przy najlepszych chęciach. Warto  przemyśleć, zastanowić się nad źródłem problemu, odpowiedzieć jak cała ta sytuacja rzutuje na nasze życie, np: nie czujesz się spełniona w swojej obecnej pracy, chciałabyś zmienić pracę ale…..A może to tylko przejściowy kryzys, chwilowe zmęczenie materiału, dlatego zanim podejmiesz radykalną decyzje zmiany, dobrze jest na ” trzeźwo” odpowiedzieć sobie jakie są zalety pozostania w obecnej sytuacji i jakie wady, jakie będą plusy wprowadzenia zmiany, oraz  konsekwencje. Dobrze jest to sobie wszytko wypisać, da nam to jasny obraz sytuacji. Bez względu na to co wynika z za i przeciw, nie zmuszajmy się do niczego, co Nas unieszczęśliwia. 

 

Strach jest jak najbardziej normalnym odczuciem, a nawet bardzo pożytecznym.Naturalnym jest, że się boimy, nie wiemy co nas czeka, nie wiemy jak będzie wyglądało jutro, a co najważniejsze stracimy pewien komfort, który dawał nam poczucie wygody i bezpieczeństwa. Ale musimy pamiętać, ten czas to tylko chwila na przestrzeni całego życia, nawet jeśli się coś nie pójdzie po naszej myśli, będziemy tego żałować przez chwilę, ale będziesz mogła żyć z myślą, „próbowałam, zrobiłam, co mogłam, lecz niestety nie udało się” lecz jeśli pomimo największych chęci  nie spróbujemy, bo strach,  wstyd, a co ludzie powiedzą, będziemy żałować przez całe swoje życie, a co najgorsze, przyjdzie nam żyć z przeświadczeniem, jestem słaba, bałam się. Nikt nas tak dobrze nie zmotywuje do działania  jak my sami, dlatego dobrze jest się z zmianą oswoić, wyobrażać jak będzie wyglądało nasze życie po dokonaniu zmiany,  bardzo pomocne jest wizualizowanie całego procesu zmiany, rozważane różnych wariantów. Obserwujmy siebie, uczucia które nam towarzyszą są cenną wskazówką, głosem serca, na ich podstawie możemy ocenić czy jesteśmy gotowi na zmiany lub czy ich naprawdę chcemy czy potrzebujemy. Nasz organizm to świetne działający mechanizm, nasz umysł jest w bardzo dobrej relacji z naszym ciałem, dlatego wiele chorób ma podłoże psychosomatyczne. Nasze ciało wysyła nam bardzo wiele wiadomości, tylko musimy bliżej poznać samych siebie aby móc je odczytywać.

Powodzenia w dokonywaniu zmian zarówno tych małych jak i dużych.

Share

Ludzie zazdrośni żyją krócej, więc przestań się zabijać.

under-water-1819584

Niektórzy z nas patrząc na szczęście drugiego człowieka odczuwają  złość, żal, nienawiść,  zazdrość, uczucia  kompletnie nie adekwatne, gdyż szczęście kogoś innego, w żaden sposób nie umniejsza naszemu szczęściu,  przecież sami jesteś odpowiedzialni za to co mamy, jak wygląda nasze życie, czy z kim jesteśmy w związku, szczęście jest zasobem niewyczerpalnym dla nikogo  nie zabraknie. Ale odpowiedzmy sobie na początku, skąd  właściwie bierze się zazdrość, otóż podwaliną każdej negatywnej emocji jest strach, niepewność,   chodzi oto w jaki sposób traktujemy samych siebie, jak o sobie myślimy,  jak bardzo się cenimy, właśnie Ci z nas którzy nie są życzliwi sobie, nie mogą być automatycznie życzliwymi dla kogoś innego, jest to bardzo prosty rachunek. To jak czujemy się z samym sobą, idealnie pokazują nasze relacje z innymi ludźmi czy to na płaszczyźnie zawodowej, rodzinnej czy koleżeńskiej, jeżeli odczuwamy potrzebę bycia zawsze lepszym, bardziej szczęśliwszym czy bardziej atrakcyjniejszy, lecz z jakiś względów, to się czasami nie udaje, próbujemy umniejszać innym, krytykować, najlepszym tego przykładem jest popularny HATE, który wprost zalewa internet, ale czy nie można kibicować sobie nawzajem? Ja bardzo mocno wierzę w zasadę siły odwrotnie proporcjonalnej, czyli wszystkie negatywne emocje którymi obdarzasz innych ludzi, niestety powrócą, rykoszetem.

 Ktoś może zapytać, ale co jest w złego w tym, że porównuje się do innych, sprawdzam ile jestem wart, jaka jest moja wiedza czy status,  moja odpowiedz brzmi absolutnie nic, a nawet jestem za aby to robić, ale tylko wtedy gdy skutkuje to czymś pozytywnym, jeśli to zadziała np jako motywacja aby się rozwijać, czy naprawić relacje z rodziną, to jak najbardziej tak,  w ten sposób uczymy i poznajemy  siebie. Najczęściej porównujemy się z ludźmi z naszego najbliższego otoczenia, może to być siostra, przyjaciółka, do osób w jakimś sensie podobnych do nas,  jeżeli nasze życiowe osiągnięcia wyglądają blado na tle sukcesów naszych bliskich, jeżeli  straciłaś pracę i to wpędziło Cię w emocjonalny dołek, a Twoja przyjaciółka właśnie została udziałowcem w firmie, to naturalnym jest, że nie będziesz umiała się cieszyć się jej szczęściem tak jakby Twoja sytuacja była stabilna, ale szczęście naszych najbliższych jest przez nas odbierane jako nasz własne, przynajmniej tak powinno być .

„Zazdrość napędza mnie do działania”  ukłuci zazdrością, stwierdziliśmy ja też tak chce, ja też tak mogę, Twój znajomy zrobił majątek, to dlaczego  i Tobie nie miało by się udać, przecież nie jesteś gorsza, jest to tak zwany pozytywny aspekt, na złej emocji budujemy coś dobrego, lecz niestety częściej się zdarza, że zazdrość budzi zawiść, zamiast powiedzieć< ciężko na to pracował, zrobił świetną robotę, zazdrośnik powie, głupi to ma zawsze szczęście> Dojrzały emocjonalnie człowiek umie wyciągnąć wnioski z każdej sytuacji, trzeźwo popatrzeć na swoje życie, bo każdy z nas jest inny i ma inne predyspozycje, wiec jeśli Twój znajomy zrobił fortunę na aplikacji którą sam stworzył, to nie należy ślepo zazdrościć, i twierdzić, że to tylko fart, lecz kawał dobrej roboty, godziny ciężkiej pracy, i należy się pogodzić z tym, że Ty nigdy nie zrobisz fortuny na programowaniu, bo nie masz o tym zielonego pojęcia, lecz nic nie stoi na przeszkodzie spróbować w dziedzinie w której czujesz się mocnym. To, że Twoje życie w tym momencie nie wygląda tak jakbyś sobie życzyła, a w okół Ciebie tyle szczęśliwych osób, nie oznacza, że zawsze tak będzie, nie zazdrość,bo nie wiesz co przyniesie jutro.

Nie zatruwaj swojego życia i życia innych ludzi złymi emocjami, tylko pozytywna energia daje siłę, a warto zmieniać się na lepsze, będąc pozytywnym człowiekiem możesz więcej. 

 

Share

Sama sobie jesteś wrogiem. Jak uwierzyć w siebie.

kaboompics.com_Be happy always

 

Dlaczego my kobiety jesteśmy dla siebie tak surowe( przynajmniej większość z nas), nigdy z siebie nie zadowolone, zawsze w biegu po więcej, bo przecież to co robimy to tak niewiele. Nasze życie nieraz przypomina  niekończący się maraton, dajemy radę,  musimy przecież  dla naszych, rodzin, mężów, dzieci, przyjaciół, czy szefów,być zawsze w pogotowiu, to taka rola którą w nas obsadzono,ale nie pytano o zgodę. Od dziecka wpaja się małej dziewczynce, że tego nie wypada, tego nie przystoi, a to, to wielki wstyd, i tak wrasta w nas ten wewnętrzny hamulec, który spowalnia bardzo sukcesywnie. Najlepszym  przykładem na to jest nie umiejętność przyjmowania komplementów ” na stwierdzenie  super wyglądasz”, ” świetna fryzura” większość z nas odpowie-” no coś Ty, wydaje Ci się”.  Jesteśmy bardzo krytyczne względem siebie ale i również innych kobiet, które które cenią się wysoko i znają swoją wartość, a otrzymany komplement umieją odpowiedzieć po prostu „dzięki”. Takie zachowanie spotyka się z krytyką, uważane jest za  przejaw narcyzmu, cwaniactwa czy innych wymysłów, a tak na naprawdę to wielka bzdura, bo gdybyśmy wszystkie myślały o sobie pozytywne, może i zabrzmi to banalnie, ten świat wyglądał by inaczej. Więc może najwyższy czas być dla siebie miłą, zacznijmy doceniać to co robimy, odrzućmy te wszystkie stereotypy które narzucają nam media, wpędzając nas jedynie w kompleksy. Zacznij dzień od powiedzenia sobie komplementu, i tak codziennie, bądź dla siebie przyjacielem. 

 

PRZEGOŃ CZARNE CHMURY. 

Odpowiednie nastawienie to podstawa, to ono buduje w nas pozytywną energię, motywacje, daje radość, ale żeby tak się stało musimy najpierw zweryfikować nasze otoczenie, musisz odpowiedzieć sobie czy dobrze czujesz się w miejscu w którym żyjesz, czy otaczają Cię życzliwi Ci ludzie? czy masz w nich wsparcie? czy cieszą się z twoich sukcesów?  Często nie zdajemy sobie sprawy, ale często własnie ci ludzie podcinają nam skrzydła. Pamiętajmy pesymizm się udziela, nigdy niczego nie osiągniesz jeżeli będziesz ciągle słyszała, że nie warto, że jest trudno, że po co. Ty musisz zdecydować co jest dla Ciebie najlepsze i dążyć do tego, nie oglądając się na nikogo, bo nikt za Ciebie życia nie przeżyje. Myślenie o sobie nie jest egoizmem, kiedy zrobiłaś coś wyłącznie dla siebie? może masz pasje które porzuciłaś na rzecz rodziny czy pracy, warto je odświeżyć, może nie w pełnym wymiarze, tak robiłaś to dawniej, doba ma tylko 24h ale  robienie rzeczy które sprawiają nam przyjemność powinno być naturalne.  Mów głośno o tym co chciałabyś osiągnąć, nie wstydź się powiedzieć, że to Ci wychodzi i jesteś w tym dobra, albo że chciałabyś się czegoś nauczyć, coś jeszcze osiągnąć. Pamiętam jak zdawałam prawo jazdy,  razem ze mną na lekcje uczęszczała 60 letnia Pani Krysia, wiek nie był dla niej żadnym ograniczeniem. Ty najlepiej znasz swoje możliwości, nie pozwól nikomu wmówić, że nie dasz rady. 

 

TWÓJ WEWNĘTRZNY GŁOS, WARTO DAĆ MU GŁOS.

Bardzo mocno wierze, ze my kobiety posiadamy umiejętność, (nazwijmy to dodatkowym zmysłem) która jest nam w stanie pomóc w wielu sytuacjach, rozwiać wiele wątpliwości. Zawsze gdy mam jakieś zmartwienie, dylemat, po porostu bardzo dużo myślę o całej tej sytuacji, obserwuje siebie jak się czuje rozmyślając o tym, jakie są fizyczne objawy. Jeżeli myślenie o tym sprawia mi ból, dosłownie mówiąc ból, niepohamowany niepokój, lęk to wiem, że to nie jest dobre. Naucz się siebie od nowa, jesteś silniejsza niż Ci się wydaje, do tej pory uważałaś, że kiepsko sobie radzisz w trudnych sytuacjach, uwierz mi potrafisz inaczej. Płacz to tylko utarty schemat, bardzo mocno zapisany w Twojej podświadomości, a wypróbowane rozwiązania najłatwiej stosować.  Bądź silna, czasami dobrze jest sobie popłakać, ale nie możemy tego traktować jako złotego środa, bo silna psychicznie kobieta to pewna siebie i swego kobieta.

 

 

Share

SIŁA PRZEBACZENIA

kkkkk Każdy przynajmniej raz w życiu został skrzywdzony, świadomie lub nieświadomie. Poczucie żalu, smutek, złość to normalne uczucie które towarzyszą w takiej sytuacji, lecz obok wyżej wymienionych uczuć powinno pojawić się w końcu  przebaczenie, lecz niestety nie zawsze jest ono regułą. Dlaczego przebaczenie jest tak ważne? jak przebaczyć? oraz jak pogodzić się z tym co nas dotknęło? zachęcam do przeczytania tekstu.

Wiele ludzi cierpi z powodu barku miłości, naruszonego zaufania, żalu do najbliższych. Zdradzona żona, oszukany biznesman, zgwałcona dziewczyna, czy syn alkoholika, mogą tkwić w swojej tragedii całe życie, ale w  imię czego? Depresje, nerwice to jedne ze skutków ciągłego przeżywania negatywnych emocji. Odpowiedz sobie na pytanie czy na pewno chcesz niszczyć swoje zdrowie, swoje życie. Człowiek to istota nie tylko cielesna, ale i duchowa, te dwie strefy są sobą ściśle powiązane. Wyrządzając krzywdę duchowi, przeżywając ciągle negatywne emocje działamy wyniszczająco na ciało. Wiele chorób ma podłoże psychosomatyczne, czyli ich przyczyna tkwi w naszej psychice.  Choroby które są najczęściej zaliczane do psychosomatycznych to: nowotwory, wrzody, migreny, wysypki skórne, nadciśnienie.  Z psychologicznych obserwacji wynika, że przebaczenie, porzucenie złych emocji działa uzdrawiająco, pozwala przywrócić kontrolę nad własnym życiem, dokładnie mówiąc poczuć ulgę.  Pomimo tego, że zyskujemy tak wiele dlaczego przebaczenie przychodzi nam tak trudno. Może kluczem do przebaczenia jest zrozumienie czym ono tak naprawdę jest.

Zacznijmy troszeczkę od drugiej strony, odpowiedzmy sobie czym przebaczenie nie jest. Wyobraź sobie taką sytuacje,  pokłóciłaś się z koleżanką każda z was uważa, że ma racje, lecz podczas kłótni padło też kilka nieprzyjemnych słów. Chciałabyś przywrócić dobre relacje z koleżanką, ale nadal upierasz się, że to Ty miałaś racje – i bardzo dobrze bo masz do tego prawo. Ale pamiętaj o jednej rzeczy, nadal możecie  być dobrymi koleżankami, bez względu na punk widzenia.  Wypowiedziane słowo przepraszam będzie dotyczyło przykrych słów, które padły podczas rozmowy, a nie różnicy zdań.   Rozejm nie oznacza przyznania racji drugiej osobie.  W życiu należy być asertywnym, umieć bronić swojego zdania,  jeśli ktoś próbuje cie zmieniać na siłę, lub narzucać własne racje, a ty nie masz odwagi się przeciwstawić w obawie przed stratą tej relacji,  odpowiedz sobie na pytanie czy ta znajomość jest warta więcej niż twoje zdrowie i samopoczucie.

 Przebaczam nie oznacza zapominam. Przebaczenie oznacza zmianę nastawienia do sytuacji, lub osoby która zawiniła. Nadal pamiętamy o tym co się stało, nawet z tego względu  żeby wyciągnąć odpowiednie wnioski, i potraktować przykrą sytuacje  jako życiową lekcje.  Udawanie, że nic się nie stało,  jest niczym innym jak zamiatanie brudu pod dywan.  Taka postawa jest destrukcyjna dla nas samych, tłumiony ból, żal kiedyś powróci z podwojoną siłą.  .

Problemy z którymi boryka się wiele ludzi, to niejednokrotnie traumatyczne przeżycia  które blokują przed podjęciem jakichkolwiek  kroków w kierunku pojednania. Pewna młoda dziewczyna zgłosiła się na terapie psychologiczną, jej problem to brak  relacji,  koleżeńskich, przyjacielskich, nie wspominając o damsko- męskich. Jest osobą bardzo zamkniętą, nieufną, pesymistyczną. Podczas terapii  okazało się, że jako nastolatka została zgwałcona. Ciągle rozpamiętywanie tego co się stało, zajęło jej praktycznie połowę życia, odebrało radość, uniemożliwiło normalne funkcjonowanie.  Kluczem który zamknie ten długi rozdział w jej życiu na początek miało być zaakceptowanie tego co się stało,  nie można z tym walczyć, nie  można wymazać czyli udawać, że tego nie było, trzeba z tym żyć. Ktoś zadał Ci w życiu ogromny cios, to wydarzenie  bardzo odmieniło twoje życie, z osoby pogodnej stałaś chodzącym kłębkiem smutków, nerwów, ciągle odtwarzanie w myślach tego co się stało, zadawanie pytań, dlaczego ja , dlaczego on/ ona mi to zrobiła, szukanie w myślach odpowiedzi.  Osoba która to zrobiła może zrobiła to z premedytacją, lub nie, z egoizmu lub głupoty, czy może z zawiści powodów może wiele, ale bez względu na powód,  zaakceptowanie  tego co cię spotkało pomoże Ci  przebaczyć, bo tylko przebaczenie może wyzerować liczniki smutku, i pozwoli żyć normalnie.

 Naturalną rzeczą jest, że odczuwamy strach przed spotkaniem  z osobą która nas skrzywdziła,  nie chcemy by do niego doszło, lub czasami jest to po prostu nie możliwe bo nasz winowajca np. nie żyje.  Przebaczenie nie wymaga powiedzenia o tym drugiej osobie, przebaczenie nie wymaga podania ręki, popatrzenia w oczy i powiedzenia przebaczam Ci. To jaką drogą do oczyszczenia się z złych emocji wybierzesz  zależy tylko od Ciebie. Ktoś zadał Ci ogromny cios, celowo  lub nie, a jaki jest powód dla  krzywdzisz samą siebie , przeżywając ciągle negatywne emocje( kolejny raz to napiszę) zamykasz się na szczęśliwe życie.

Nie należy się izolować od ludzi, dusić problemu w sobie. Dobrze jest rozmawiać o tym co się stało, jeśli sprawia ci to trudności, postaw na metodę małych kroczków, przede wszystkim postaraj się otworzyć przed osobą zaufaną, przyjacielem który wysłucha, nie będzie naciskał, oceniał. Powiedz tyle na ile cie stać.  Czasami jest za wcześnie na mówienie o rzeczach trudnych, ale dobrym sposobem jest przelanie słów na papier, opisanie tego co się stało, tego co czujesz, oraz tego jak widzisz siebie gdy się odzyskasz kontrolę nad swoim życiem. Może masz jakieś plany, marzenia, ale na razie czujesz się za słaba, opisz je wszystkie. Na samym końcu napisz PRZEBACZAM I BĘDĘ SZCZĘŚLIWA.

Share

Ślub i nowe życie.

Każda z nas jako mała dziewczynka, marzyła  aby chociaż przez chwilę móc być księżniczką, założyć najpiękniejszą suknie balową, ( prawdopodobnie w kolorze różowym) wsiąść  do karocy, i udać się na bal w towarzystwie księcia z bajki.  Co się zmienia gdy jesteśmy już dorosłymi kobietami, czy nasze marzenia, różnią się wiele od tych które miałyśmy w dzieciństwie? Myślę, że niewiele różowa suknia ustępuje białej lub co najwyżej ecru, książę jak to książę zawsze się o nim marzymy, lecz w większości przypadków pozostaje on tam gdzie jego miejsce czyli w sferze marzeń, no może poza księżną Katy jej się udało J królewski bal, to nasze idealne wesele które planujemy przynajmniej z dwuletnim wyprzedzeniem w najdrobniejszych szczegółach, dla tych paru godzin zarywamy noce zastanawiając się czy kolor kwiatów będzie pasował do wystroju sali, czy goście są dobrze usadzeni i tak dalej i tak dalej.  Po sporej dawce stresu i radości, euforii i wzruszenia z obolałym stopami, bo przecież żaden wujek nie odpuści tańca z panną młodą orientujemy, że już jest po wszystkim, o matko kiedy to minęło. W tym oto momencie zaczynamy, jak to się zwykło mówić nową drogę życia. Czy zastanawiałaś się przed ślubem jak zmieni się twoje życie, co ulegnie zmianie, co zakończy się bezpowrotnie, a co okaże się nieznaną dotąd nowością? Z perspektywy dnia dzisiejszego widzę, że nie zastanawiałam się nad tym w ogóle, w tym momencie próbuje sobie przypomnieć  to o czym myślałam,  szczerze mówiąc to nie przychodzi mi nic innego do głowy poza jaki rodzaj koronki wybrać, bo nie wiedziałam na którą się zdecydować, francuską czy może  hiszpańską, czy wybrać toczek a może welon, (wybrałam welon) ale czy to miało wpływ na resztę mojego życia? Odpowiedź jest prosta NIE. Dzisiaj gdy ślubne emocje już opadły, moje ówczesne problemy wydają mi się bardzo płytkie, nie warte poświęconego im czasu,  mam do siebie troszeczkę żal, że nie usiadłam i nie zastanowiłam się bardziej nad swoim przyszłym życiem, bo wydaje się, że tak powinna postąpić każda dorosła osoba. Logicznie myśląc, jeden dzień jakim wesel i wszystko co z nim jest związane okazało się ważniejsze od reszty życia, a wszystko po to aby spełnić swoje marzenie o księżniczce.

Co się zmienia po ślubie?

Pierwszą rzeczą która mną lekko mną wstrząsnęła, i skłoniła do przemyśleń   była zmiana nazwiska chociaż od początku wiedziałam, że je zmienię to i tak jakoś było mi ciężko z tą myślą, może był to lekki kryzys tożsamości, zaczynało do mnie docierać, że moje życie ulega właśnie nieodwracalnej zmianie? Przez całe  swoje dotychczasowe życie pracujemy na swoje nazwisko, jesteśmy z nim identyfikowane, lubimy je mniej lub bardziej ale to w końcu my a tu nagle ciach i nas nie ma, budzimy się  jakby inną ale nadal tą samą osobą, szczerze było to bardzo dziwne uczucie. Pewnie teraz  część z was powie to po co zmieniałaś, jak mogłeś pozostać przy swoim, oczywiście, że mogłam  ale nie chciałam. Po ślubie stajemy się oficjalnie rodziną, jedną całością, w przyszłości gdy będziemy mieli dzieci one również przyjmą nazwisko mojego męża, nie chciałabym być traktowana jako odrębna osoba, poza tym przyjęcie nazwiska męża to według  mnie swojego rodzaju podsumowanie taka kropka nad i, mówiąca, tak jestem jego zoną, i jestem z tego dumna.

Wyszłam za mąż zaraz wracam, ale czy na pewno?

Gdy obwieściłam moim koleżanką cudowną nowinę dotycząca ślubu, oczywiście posypały się gratulacje, toasty, rozpoczęły się dyskusje się  na tematy „najważniejsze” czyli jaka sukienka, makijaż, dodatki aż w końcu wszystkie zgodnie stwierdziły to co  od teraz wszystko się zmieni, koniec z babskimi wypadami na wino, czy szalonymi imprezami do rana, oczywiście pewna siebie zaprzeczyłam, ja w życiu, przecież mnie znacie. Znały mnie , ale jest jedno małe ale, znałyśmy się jako niezamężne kobiety, o podobnych priorytetach, wartościach, problemach, a tu nagle coś się zmieniło moje dotychczasowe życie uległo kompletnemu przewartościowaniu, zmieniły się moje priorytety , inaczej patrzę na wiele spraw, wiele rzeczy już mnie cieszy. Dobrych parę lat temu mogłyśmy pójść na imprezę do rana, na następny dzień przeplotkować o tym co się działo, kogo interesującego lub mniej się poznało, obstawiać czy zadzwoni lub odchorować wspólnie kaca. Dzisiaj po kilku imprezach doszłam niestety do wniosku, że  nie jestem już  dobrym towarzystwem  dla chcących się zabawić koleżanek  singielek, pewne rzeczy mnie po prostu nudzą, nie mają dla mnie sensu, pewnych rzeczy szanującej się mężatce najzwyczajniej nie wypada. Inaczej do wielu spraw podchodzi  mężatka a inaczej je pojmuje singielka, jest to naturalna kolej rzeczy, gdyż mając pewien bagaż doświadczeń i ustabilizowane życie patrzymy na wiele sytuacji  z spokojem,  ja dzisiaj nie widzę sensu w rozpaczaniu, że facet okazał się dupkiem, a dla mojej koleżanki która cały czas szuka miłości jest to tragedia na miarę końca świta. Nie mogę  mieć  też do niej pretensji, gdy moje małżeńskie zgryzoty, są dla niej jakby z kosmosu, bo jakim sposobem może je rozumieć , jeśli nigdy nie była chociażby w podobnej sytuacji.

Co twoje to i moje ale czy na pewno?

Kwestie finansowe były miedzy nami jasne od samego początku, mieszkaliśmy ze sobą przed ślubem więc się po prostu nauczyliśmy jak regulować te sprawy, poza tym myślę, że było nam łatwiej, ponieważ  pieniądz ma dla nas taką samą wartość, żadne z nas nie jest bardziej lub mnie oszczędne czy rozrzutne. Ale w tym punkcie nie o pieniądzach chciałam, wychodząc za mąż, stajesz się żoną, swojego mężczyznę oficjalne nazywasz mężem, a jak zamierzasz nazywać swoją teściową, czyżby mamą, mamusią? Niby kwestia oczywista, bo jak inaczej, ale warto zapytać swoich teściów jak masz się do nich zwracać, bo może kobieta która urodziła twojego męża nie chce być nazywana mama, bo chce być nią tylko dla swoich dzieci. Nigdy wcześniej się nad tym nie zastanawiałam, bo i po co, ale na chwilę po zwarciu związku małżeńskiego, szybko mi uzmysłowiono tą jakże ważna na miarę rangi państwowej  sprawę, ale teraz przynajmniej wiem skąd się biorą dowcipy o teściowych.

Także powodzenia na nowej drodze życia dziewczyny 🙂

Share