Ślub i nowe życie.

Każda z nas jako mała dziewczynka, marzyła  aby chociaż przez chwilę móc być księżniczką, założyć najpiękniejszą suknie balową, ( prawdopodobnie w kolorze różowym) wsiąść  do karocy, i udać się na bal w towarzystwie księcia z bajki.  Co się zmienia gdy jesteśmy już dorosłymi kobietami, czy nasze marzenia, różnią się wiele od tych które miałyśmy w dzieciństwie? Myślę, że niewiele różowa suknia ustępuje białej lub co najwyżej ecru, książę jak to książę zawsze się o nim marzymy, lecz w większości przypadków pozostaje on tam gdzie jego miejsce czyli w sferze marzeń, no może poza księżną Katy jej się udało J królewski bal, to nasze idealne wesele które planujemy przynajmniej z dwuletnim wyprzedzeniem w najdrobniejszych szczegółach, dla tych paru godzin zarywamy noce zastanawiając się czy kolor kwiatów będzie pasował do wystroju sali, czy goście są dobrze usadzeni i tak dalej i tak dalej.  Po sporej dawce stresu i radości, euforii i wzruszenia z obolałym stopami, bo przecież żaden wujek nie odpuści tańca z panną młodą orientujemy, że już jest po wszystkim, o matko kiedy to minęło. W tym oto momencie zaczynamy, jak to się zwykło mówić nową drogę życia. Czy zastanawiałaś się przed ślubem jak zmieni się twoje życie, co ulegnie zmianie, co zakończy się bezpowrotnie, a co okaże się nieznaną dotąd nowością? Z perspektywy dnia dzisiejszego widzę, że nie zastanawiałam się nad tym w ogóle, w tym momencie próbuje sobie przypomnieć  to o czym myślałam,  szczerze mówiąc to nie przychodzi mi nic innego do głowy poza jaki rodzaj koronki wybrać, bo nie wiedziałam na którą się zdecydować, francuską czy może  hiszpańską, czy wybrać toczek a może welon, (wybrałam welon) ale czy to miało wpływ na resztę mojego życia? Odpowiedź jest prosta NIE. Dzisiaj gdy ślubne emocje już opadły, moje ówczesne problemy wydają mi się bardzo płytkie, nie warte poświęconego im czasu,  mam do siebie troszeczkę żal, że nie usiadłam i nie zastanowiłam się bardziej nad swoim przyszłym życiem, bo wydaje się, że tak powinna postąpić każda dorosła osoba. Logicznie myśląc, jeden dzień jakim wesel i wszystko co z nim jest związane okazało się ważniejsze od reszty życia, a wszystko po to aby spełnić swoje marzenie o księżniczce.

Co się zmienia po ślubie?

Pierwszą rzeczą która mną lekko mną wstrząsnęła, i skłoniła do przemyśleń   była zmiana nazwiska chociaż od początku wiedziałam, że je zmienię to i tak jakoś było mi ciężko z tą myślą, może był to lekki kryzys tożsamości, zaczynało do mnie docierać, że moje życie ulega właśnie nieodwracalnej zmianie? Przez całe  swoje dotychczasowe życie pracujemy na swoje nazwisko, jesteśmy z nim identyfikowane, lubimy je mniej lub bardziej ale to w końcu my a tu nagle ciach i nas nie ma, budzimy się  jakby inną ale nadal tą samą osobą, szczerze było to bardzo dziwne uczucie. Pewnie teraz  część z was powie to po co zmieniałaś, jak mogłeś pozostać przy swoim, oczywiście, że mogłam  ale nie chciałam. Po ślubie stajemy się oficjalnie rodziną, jedną całością, w przyszłości gdy będziemy mieli dzieci one również przyjmą nazwisko mojego męża, nie chciałabym być traktowana jako odrębna osoba, poza tym przyjęcie nazwiska męża to według  mnie swojego rodzaju podsumowanie taka kropka nad i, mówiąca, tak jestem jego zoną, i jestem z tego dumna.

Wyszłam za mąż zaraz wracam, ale czy na pewno?

Gdy obwieściłam moim koleżanką cudowną nowinę dotycząca ślubu, oczywiście posypały się gratulacje, toasty, rozpoczęły się dyskusje się  na tematy „najważniejsze” czyli jaka sukienka, makijaż, dodatki aż w końcu wszystkie zgodnie stwierdziły to co  od teraz wszystko się zmieni, koniec z babskimi wypadami na wino, czy szalonymi imprezami do rana, oczywiście pewna siebie zaprzeczyłam, ja w życiu, przecież mnie znacie. Znały mnie , ale jest jedno małe ale, znałyśmy się jako niezamężne kobiety, o podobnych priorytetach, wartościach, problemach, a tu nagle coś się zmieniło moje dotychczasowe życie uległo kompletnemu przewartościowaniu, zmieniły się moje priorytety , inaczej patrzę na wiele spraw, wiele rzeczy już mnie cieszy. Dobrych parę lat temu mogłyśmy pójść na imprezę do rana, na następny dzień przeplotkować o tym co się działo, kogo interesującego lub mniej się poznało, obstawiać czy zadzwoni lub odchorować wspólnie kaca. Dzisiaj po kilku imprezach doszłam niestety do wniosku, że  nie jestem już  dobrym towarzystwem  dla chcących się zabawić koleżanek  singielek, pewne rzeczy mnie po prostu nudzą, nie mają dla mnie sensu, pewnych rzeczy szanującej się mężatce najzwyczajniej nie wypada. Inaczej do wielu spraw podchodzi  mężatka a inaczej je pojmuje singielka, jest to naturalna kolej rzeczy, gdyż mając pewien bagaż doświadczeń i ustabilizowane życie patrzymy na wiele sytuacji  z spokojem,  ja dzisiaj nie widzę sensu w rozpaczaniu, że facet okazał się dupkiem, a dla mojej koleżanki która cały czas szuka miłości jest to tragedia na miarę końca świta. Nie mogę  mieć  też do niej pretensji, gdy moje małżeńskie zgryzoty, są dla niej jakby z kosmosu, bo jakim sposobem może je rozumieć , jeśli nigdy nie była chociażby w podobnej sytuacji.

Co twoje to i moje ale czy na pewno?

Kwestie finansowe były miedzy nami jasne od samego początku, mieszkaliśmy ze sobą przed ślubem więc się po prostu nauczyliśmy jak regulować te sprawy, poza tym myślę, że było nam łatwiej, ponieważ  pieniądz ma dla nas taką samą wartość, żadne z nas nie jest bardziej lub mnie oszczędne czy rozrzutne. Ale w tym punkcie nie o pieniądzach chciałam, wychodząc za mąż, stajesz się żoną, swojego mężczyznę oficjalne nazywasz mężem, a jak zamierzasz nazywać swoją teściową, czyżby mamą, mamusią? Niby kwestia oczywista, bo jak inaczej, ale warto zapytać swoich teściów jak masz się do nich zwracać, bo może kobieta która urodziła twojego męża nie chce być nazywana mama, bo chce być nią tylko dla swoich dzieci. Nigdy wcześniej się nad tym nie zastanawiałam, bo i po co, ale na chwilę po zwarciu związku małżeńskiego, szybko mi uzmysłowiono tą jakże ważna na miarę rangi państwowej  sprawę, ale teraz przynajmniej wiem skąd się biorą dowcipy o teściowych.

Także powodzenia na nowej drodze życia dziewczyny 🙂

Share